Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Dzień trzeci

Email
No to się nam udało :) Bardzo DZIĘKUJEMY za WSZYSTKIE PODZIĘKOWANIA!
Dla dzieci to też była niespodzianka - kiedy zobaczyły filmik w internecie. Radość wielką mamy, że mogliśmy ucieszyć MAMY!

A dziś jakoś trudniej się wstawało. Żadna tam 5.30! Jeszcze o 6.50 było cicho jak makiem zasiał! A przecież o 9.30 przyjadą po nas nasze BUSY! Ale znowu daliśmy radę, i nawet Panie zdążyły zorganizować sprawdzenie czystości w pokojach. Na razie w momentach kontroli jest zawsze super! Były też obowiązkowe leki:  te z CODZIENNEJ APTEKI  PRZEDLOKOMOCYJNEJ. Ale, ale - przecież najpierw było śniadanko, a dziś podano wyśmienite DANKO: paróweczki. Cieszyły się dużym BRANIEM! TAKIE TO BYŁO PYSZNE ŚNIADANIE.
I kiedy wchodziliśmy do busików okazało się, że mamy tylko 4 minuty spóźnienia - prawie nic, wię ruszyliśmy w drogę! A droga dziś zawiodła nas w kierunku PIENIN. Bardzo szybko zmienił się krajobraz. Już nie widzieliśmy wysokich skalistych szczytów, ale rozległe, soczysto - zielone łąki, pola, na których sianokosy w pełni... Z zaskoczeniem patrzeliśmy na drewniany dom z dachem pokrytym trawnikiem!!!
Kręciliśmy tymi drogami, poskręcanymi jak wstążki, aż zobaczyliśmy drogowskaz z napisem NIEDZICA ZAMEK. Nareszcie u celu! Okazało się, że wyznaczono nam zwiedzanie zamku na godzinę 12.00 - mamy więc ponad godzinę czasu ... Akurat tyle, ile potrzebujemy na rejs statkiem po Zalewie Czorsztyńskim. Niektórzy z obawą patrzyli na niebo - ale u góry błękitek, czysty - bez żadnej niepokjącej chmury. Pięknie przywitaliśmy się z Kapitanem, przeszliśmy po trapie, zajęliśmy miejsca na górnym pokładzie i ... ruszyliśmy! Niby nic, bo przecież cisza na morzu - nic prawie nie kołysze, ale emocje wielkie. Dzieci na początku z uwagą wysłuchały historii powstania Zalewu, budowy Zapory i jej roli podczas niebezpiecznych powodzi. Z lubością wystawiały twarze do słońca i przyjemnie ochładzającej bryzy. Opłynęliśmy Zalew niespiesznie dookoła, mijając po drodze nabrzeże z przystanią portową i ruinami Zamku w Czorsztynie (tam też dziś chcemy być!), tamę i mury drugiego Zamku NIEDZICKIEGO,  wyłaniajace się wprost z wody. Parę plusknięć wody i już trzeba przycumować, i zejść z pokładu. Ale nie ma czasu na jakieś tęsknoty i żale, że to już koniec. Za 10 minut mamy wyznaczone spotkanie w bramie ZAMKOWEJ! Dobrze, że z portu jest tak blisko! Jesteśmy przed czasem! Pani Przewodnik zadowolona, że jesteśmy tak zorganizowani! Wchodzimy na wewnętrzny plac zamkowy punktualnie o 12.00 - więc mamy pierwszą chyba w historii ZIELONEGO PRZEDSZKOLA okazję wysłuchania HEJNAŁU ZAMKU W NIEDZICY! I ruszamy! Przed nami najpierw lochy - furorę robi tu historia Janosika powieszonego za poślednie żebro i szukanie tego żebra u siebie! Nie mniej fascynująca jest legenda jakoby kręcenie palcem w dziurze po łańcuchu, który więził słynnego Zbójnika, powoduje spełnienie marzeń - Mikołaj twierdził z wielkim przekonaniem, że COŚ poczuł, ale .... nam nie powie marzenia! Prawidłowo, nie bądźmy tacy ciekawi, to jego prywatne sprawy. Nieco grozy budzi opowieść o Bolesławie i jego biednej żonie Brunhildzie, obecnie przebywającej na dnie zamkowej studni. Ale znaleźli się ŚMIAŁKOWIE,  którzy z wielkim zapałem wołali Bruhildę z tej czarnej czeluści. Potem już nie było takich strasznych historii, jedynie opowieść o dziwnym zwyczaju żegnania Gości zamkowych laniem łopatą chlebową w "tylną część ciała", wielkim pożarze, który strawił dach na dolnym tarasie, dziwnych portretach trumiennych, wodzących oczami we wszystkich kierunkach, tajemniczym skarbie Azteków zakopanym gdzieś na terenie Zamku, który nie został odkryty aż do dzisiejszegp dnia ... Na koniec tych rewelacji, mogliśmy się jeszcze wspinać po wąskich schodach z napisem: UWAGA ŚLISKO!!! na górny taras, skąd podziwialiśmy ruiny Zamku CZORSZTYŃSKIEGO ( tam też dziś chcemy być!). Żeby ostudzić nasze nieco rozchwiane emocje, udaliśmy się w kierunku ściezki prowadzącej na Zaporę, gdzie jak wieść niosła jest wiele małych domków z ciekawymi drobiazgami, a między nimi też taki ze zrozumiałym dla wszystkich napisem LODY.  A, że słoneczko ciągle nad nami i niebo pogodne -  to na CZEŚĆ NASZYCH MAM, GAŁECZKĘ LODÓW KAŻDY DZIECIAK ZJADŁ SAM!!!
Teraz mogliśmy iść na spokojnie pooglądać pojazdy w wozowni zamkowej. Najbardziej podziwianym powozem okazała się PATELNIA - ale to rzecz gustu! Teraz czas na obiad! Bo ten czas tak szybko i nieobiektywnie płynie, że to prawie juz po 14 godzinie. Więc opanowaliśmy szybko i sprawnie portowe ławeczki -  i tu skonsumowaliśmy nasze obiadowe bułeczki. A kto już się nasycił, mógł zabrać się twórczości artystycznej. Każdy zajął właściwe miejsce obserwacyjne i rozpoczęła się ARTYSTYCZNA PRACA.  Wzbudziliśmy zrozumiałe  zainteresowanie - ale obrazy wyszły wspaniałe! Moglibyśmy tak siedzieć, leżeć w nieskończoność, ale właśnie oba spacerowe statki wróciły ze swoich rejsów i to zmotywowało nas do poskładania akcesoriów plastycznych i ruszenia w dalszą drogę. Tylko .... nieco się zmieniła sytuacja pogodowa. Zaczęły się do nas zbliżać jakieś najpierw ciche, i coraz głośniejsze pomruki - zbliżała się burza. Na razie nie widać, ale słychać. Odbyła się szybka konsulatacja na najwyższym szczeblu i PION DECYZYJNY zadecydował, że najpierw pojedziemy z biegiem wzburzonego DUNAJCA zobaczyć SPŁYW I FLISAKÓW w KĘTACH,  ale przede wszystkim TRZY KORONY - wizytówkę PIENIN ( łatwiej się będzie ewakuować w przypadku ulewy) Jak postanowiono, tak zrobiliśmy! Mieliśmy okazję podziwiać jeszcze Zamek NIEDZICKI z drugiej strony tamy, wartki i bardzo wzburzony dziś nurt DUNAJCA, FLISAKÓW, którzy dziś nie mieli nic do roboty -  bo rzeka bardzo niebezpieczna. Dotarliśmy w końcu na koniec mapy i jak się okazało KONIEC POLSKI - do mostu granicznego w SROMOWCACH NIŻNYCH. Okazało się, że w międzyczasie pomruki burzowe gdzieś się oddaliły i zza chmurek wychyliło się nieśmiało słoneczko, więc postanowiliśmy podziwiać górujące nad nami imponujące TRZY KORONY nieco bliżej, czyli spod Schroniska TRZY KORONY. Obserwacje lornetkowe wykazały, że na platformie widokowej dziś nie było odważnych turystów, za to na polanie poniżej obserwowaliśmy REDYK - ogromne stado owiec. Podziwialiśmy także koniki z tutejszej stadniny i ... obserwowaliśmy lecącego czarnego bociana. No ale, czas biegnie nieubłaganie, więc musieliśmy się wpakować do naszych busików i WRACAĆ!  I tu się okaząło, jak dobrze zrobiliśmy! Najpierw spadły na nas w BUSIKACH pojedyncze wielkie krople. Potem powoli deszcz narastał, aż o dachy busów zaczęły dudnić, walić i tętnić strugi ulewy, która zamieniła się niebawem w małe gradobicie. Jednak, gdy tylko wyjechaliśmy na drogę w kierunku tatrzańskich szczytów - wszystko się uspokoiło i słonko znów pojawiło się na niebie.
W Poroninie Pani Ula już czekała na nas z przysmakami. Dziś na drugie danie NALEŚNIKI W WERSJI SEROWEJ I DŻEMOWEJ.
Po kolacji Gospodyni stwierdziła, że jesteśmy nieobliczalni - zjedliśmy  WSZYSTKO co przygotowała! 
Brzuszki się napełniły i pojawiło się zmęczenie. Widac w oczach wielką tęsknotę do oczyszczającej kąpieli po tym gorącym dniu i...  DO SNU! Więc po myciu, lekach i piciu - SZYBKA BAJECZKA - DOBRANOC I HOP DO ŁÓŻECZKA!        

 
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
e

Komentarze 

 
# oh jak cudowniekala101 2014-05-27 05:48
Bardzo sie cieszymy ze wycieczka sie udala i uciekliscie przed deszczem jednak widzac wszystko co zaplanowane oby deszcz mijal was zawsze szerokim lukiem. :-)
 
 
# RE: Dzień trzecianna mrzilek 2014-05-27 06:30
Bardzo ciekawa opowieść! Widać, że dzień był bardzo udany! Oby następne dni tak samo obfitowały w atrakcje, słoneczko i wyśmienite nastroje :lol:
Pozdrowienia z Chorzowa! Mama Janka
PS. Ciekawa jestem tych dzieł które powstały :-)
 
 
# RE: Dzień trzeciPaulina Liszewska 2014-05-27 07:37
Opowieść była bardzo ciekawa. :lol: Widać, że dzień się Wam udał. Oby więcej takich przygód i jak najmniej deszczu :-)
Pozdrowienie z Chorzowa! Mama Oliwki Dyląg
 
 
# RE: Dzień trzeciKasia Wawrzyczek 2014-05-27 13:12
Serdecznie dziękuję za szczegółowe relacje z Waszego pobytu! Codziennie czekam na nie z niecierpliwości ą i cieszę się z Wami, że tak ciekawie i radośnie spędzacie czas!Pozdrawiam serdecznie, mama Rysia.
 
 
# Ależ ja się cieszę :)))Justyna Piecyk 2014-05-27 21:02
Ależ ja się cieszę, że mogę na bieżąco śledzić Wasze przygody, szczególnie, że od chłopców mogę się dowiedzieć tyle, że jest FAJNIE. Jak poprosiłam o więcej to usłyszałam, że jest BARDZO FAJNIE. No cóż...mężczyźni rozmawiają krótko i konkretnie :) Relacji czyta się z prawdziwą przyjemnością - gratuluję talentu pisarskiego!!!

Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejną opowieść!

Mama Karola i Wiktora
 
 
# WITAJCIE!!!Piekarz 2014-05-27 23:08
Dziekujemy za dostarczenie nam tylu emocji i wrazen.My rowniez jestesmy zadowoleni z wycieczki.Dzieci pogodne i usmiechniete zasłuzyły na nagrode (lody).Zyczymy wam samych słonecznych dni z pozdrowieniami KASIA I JACEK JANKOWSCY ;-)
 
 
# RE: Dzień trzeciAgnieszka Wróbel 2014-05-28 11:40
Z "tajnych źródel" wiemy, że gradobicie w Zakopanym i okolicach bylo bardzo duże więc cale szczęście, że naszych turystów ominęlo szerokim lukiem ;)
Z uśmiechniętych buziek widać, że dzień pelen przygód i radości. Czytamy codziennie relacje i zazdrościmy, że nas tam nie ma. Wielkie buziaki - mama i tata Natalki oraz Julian, który również ogląda (i sucha) relacji z wyjazdu
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników