Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Dzień szósty

Email
No ... to się nam wczoraj nieco grillowanie przedłużyło - więc dziś się nieco przedłużyło spanie i przesunęło śniadanie. Ale już do BUSÓW byliśmy zwarci i gotowi (jak ktoś napisał w komentarzu) we właściwym czasie. Pojechaliśmy na umówione spotkanie do Gimnazjum i Liceum Plastycznego w Zakopanem.  W znanym KENARZE przywitał nas WICEDYREKTOR - MAREK KRÓL, a bardzo zajęty DYREKTOR - STANISŁAW CUKIER pokiwał nam przelotem ze schodów (nie mówiąc o ciastkach w gabinecie Pani WICEDYREKTOR). Przeszliśmy razem z Panem Dyrektorem po korytarzach wypełnionych pracami dyplomowymi uczniów. Co ciekawe to nie tylko rzeźby i obrazy, ale codzienne wyposażenie wnętrza szkoły: ławki, krzesła, stoły, szafy, półki - czyli sztuka użytkowa. Wstąpiliśmy do kilku klas na zajęcia. Wszędzie wzbudzaliśmy wielką sensację ( i radochę, że lekcje mijają tak ciekawie :)) Musieliśmy śpiewać piosenki, opowiadać skąd jesteśmy, o naszym przedszkolu i  pobycie na Zielonym Przedszkolu, o naszych WARSZTATACH ARTYSTYCZNYCH. My też o wiele rzeczy pytaliśmy, wiele szczegółów nas interesowało. Na lekcji rysunku mogliśmy przyglądać się jak uczniowie szkicują postać w ruchu, oglądaliśmy zeszyty ze szkicami, a w pracowni rzeźby spotkaliśmy Siostrę zakonną, która przychodzi od trzech lat na zajęcia do szkoły jako wolny uczeń i uczy się po kolei we wszystkich sekcjach szkoły: rzeźby, meblarstwa, grafiki medialnej i budowy instrumentów (jako jedyna szkoła w Polsce). Siostra pokazała nam różne dłuta do rzeźby w drewnie i dała potrzymać swój drewniany młotek do podbijania dłutek - oj ciężki był. Takie rzeźbienie to jak trening na siłowni. Wszystko tu było ciekawe, każdemu podobało się co innego, każdy chciał zapytać o co innego. Pan Dyrektor zachęcił nas, aby po powrocie do domu dzieci narysowały WSPOMNIENIE Z TATR i żebyśmy te nasze prace im posłali. Takie dostaliśmy fajne  ZADANIE DOMOWE!
Niestety nasza wizyta musiała się skończyć - bo czas na obiad. W drodze do BUSU oglądnęliśmy WILLĘ KOLIBĘ - najstarsząwillę w Zakopanem autorstwa Witkiewicza oraz zabytkowy kościółek - pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej na Pęksowym Brzyzku - najstarszy drewniany kościółek w Zakopanem. Chcieliśmy jeszcze iść na stary cmentarz, który wypełniony jest niepowtarzalnymi dziełami sztuki wykonanymi w drewnie, kamieniu, metalu, kapliczkami, krzyżami, aniołami ... ale oczywiście rozpadało się na dobre. Ale nic to - na pewno tu kiedyś wrócimy!
Na obiad wróciliśmy prawie na czas ( pyszny krupnik, zniemniaki z mielonym i wyśmienitą mizerią ), a po obiedzie tylko chwila PODUSZKOWANIA i już trzeba się przygotować do wyjazdu na basen. Całe szczęście wszyscy mamy przygotowane WORKI BASENOWE i nie ma kłopotu (DZIĘKUJEMY!!!). Tylko arbuz na podwieczorek owocowy i już w deszczu wsiadamy do BUSÓW.
W Białce niewiele ludzi, przebieranie poszło nam sprawnie i już staliśmy w gromadce przed RATOWNIKIEM, udzielającym nam REGULAMINOWEGO INSTRUKTARZU. No i w wodzie przez następne 2 godziny. Niektórzy się pluskali, skakali, korzystali z masaży wodnych, zjeżdżali ze zjeżdżalni jednej i drugiej, a niektórzy po prostu z radością się moczyli w ciepłej termalnej wodzie.  Część końcowa, czyli mycie, suszenie i ubieranie też poszło nam zgrabnie - zmieściliśmy się wszyscy w czasie, nikt nic nie zgubił (okaże się w Chorzowie) ... ale wszyscy byli okropnie głodni. Całe szczęście, że zawsze zabieramy ze sobą ekwipunek ratujący głodne żołądki! Wszyscy też chyba jednak byli okropnie wymęczeni tym wodnym szaleństwem, bo w obu MINIBUSACH zapanowała cisza, spokój i ... wszyscy wpadli w OBJĘCIA MORFEUSZA. Jednak nie na długo  (Choć proponowaliśmy Kierowcom, żeby powozili nasze śpiące PRZEDSZKOLAKI dookoła na trasie PORONIN - BIAŁKA, tak żeby się dobrze wyspały) - senność odeszła, kiedy tylko na talerzach KOLACYJNYCH pojawiły się tajemnicze torebeczki z HOT-DOGAMI - to ci frajdę zrobiła Pani ULA na ostatnią kolację. No a teraz ostatni punkt planu na dziś:  WSTĘPNE PAKOWANIE ( a jutro się tylko dopakujemy). Mamy tylko nadzieję, że nie pomieszamy za dużo rzeczy i że wszystkie ewentualne pomyłki zostaną nam wybaczone!!!
Jak dobrze, że jesteśmy już wykąpani na zapas ... i JUŻ TYLKO OSTATNIA APTECZKA I JUŻ OSTATNI RAZ DO ZIELONOPRZEDSZKOLNEGO ŁÓŻECZKA!:)
P.S.

A ZIELONA NOC?
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt

Komentarze 

 
# RE: Dzień szóstyAgnieszka Wróbel 2014-05-30 07:23
Szybciutko minął ten tydzień, szkoda że przygoda już się kończy ale my się cieszymy, że już dziś zobaczymy Natalkę, baaaaaaaardzo jesteśmy stęsknieni :)
mama i tata Natalki oraz Julian
 
 
# HURA!!!HURA!!!Piekarz 2014-05-30 09:56
Szosty dzionek juz nami,powoli konczy sie przygoda i czas wracac.A tymczasem przyjemnosci ciag dalszy.Dzieci sie tyle po gorach nachodzily,ze teraz zasluzyly na najwieksza nagrode (basen).Ale sie tam wyszalaly!!!Co do pakowania to jestescie przeciez dobrze zaprawiona i zorganizowana druzyna napewno nie bedzie z tym klopotu.No i wracajcie juz bo bardzo tesknimy.Z pozdrowieniami KASIA i JACEK JANKOWSCY buziaki pa
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników