Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Dzień piąty

Email
Lol! Ale cudownie!
Ale cudownie się ten dzień zaczął! Wczorajszy dzień zakończył się cudownym, czerwonym  zachodem słońca. A dzisiaj rano, cudowne promienie porannego słoneczka wdzierały się nam pod powieki,  natarczywie wołając: "Zobacz, zobacz! Wszyscy chcieliście słonecznej pogody - to zobacz w końcu jaki piękny jest poranek". Ha i nawet Tatry w całej okazałości widoczne jak na dłoni. Z niektórych pokoi widoczny Kasprowy Wierch, a z innych Giewont. Nie ma co leżeć, trzeba szybko się zbierać, żeby zobaczyć te wszystkie cudowności jak najszybciej!
No i tak szybko żeśmy się pozbierali, że znowu śniadania żeśmy nie obfotografowali. A dobre było! Rarytasik w postaci zupki mlecznej z czekoladowymi kulkami dodał nam siły na cały dzień. Udało się nam akuratnie zdążyć na czas, wpakowaliśmy się do minibusów - i pojechaliśmy dziś w lewo: do Zakopanego, a konkretnie na początek Doliny Strążyskiej. Po drodze dech nam zapierało: bezchmurne niebo, ośnieżone szczyty tatrzańskie i na ich tle majestatyczny szaro-czarny skalisty GIEWONT.
Po zakupieniu biletów wstępu do Doliny Strążyskiej, czytając świetnie opracowane Tablice poglądowe, zapoznaliśmy się z zasadami zachowania się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz zagrożeniami, które mogą spotkać niefrasobliwych turystów. W międzyczasie - kiedy byliśmy zajęci edukacją, tuż obok nas przez drogę przebiegła wiewiórka z szyszką w pyszczku - tak szybko, że nawet nie było szansy na portrecik. Ciekawe co ona sobie myślała? Może: "Czytajcie, czytajcie - może się czegoś nauczycie i będzie się nam - zwierzętom z wami lepiej żyło!"
Możemy teraz już spokojnie rozpocząć wędrówkę! Wędrowanie dnem Doliny Strążyskiej jest łatwe, niemęczliwe, a wyjątkowo zajmujące. Idziemy wzdłuż wartkiego, zachwycającego kaskadami, małymi wodospadami, wirami, kamieniami i niespodziewanymi zakrętami - Potoku Strążyskiego. Przechodzimy przez kolejne mostki. Zdeptujemy kolejne wyślizgane kamienie, niektóre poprzecinane białymi albo czarnymi kreskami. A ile ciekawych rzeczy do obserwowania po obu stronach drogi oznakowanej czerwonym szlakiem. Ileż tu okazów barwnych kwiatów - każdy nowozauważony  gatunek trzeba uwiecznić na fotografii, żeby potem poznać jego nazwę. Wiele ciekawostek przyrodniczych: połamane drzewa porośnięte mchami i "mini-polankami zajęczej kapustki", drzewa pochylone w całości, z odsłoniętymi korzeniami - nareszcie wiadomo, co jest pod drzewem, jak wyglądają te korzenie pod ziemią. Liczne strumyki i strumienie. I w końcu ogrom ciekawych i różnorodnych form skalnych. Wymyślamy nawet dla nich nasze oryginalne nazwy: kominy, orzeł, kaczka. Zresztą każdemu kojarzą się z czym innym. Jest jednak jedna skała, która wszystkim kojarzy się tak samo: tatrzański, śpiący rycerz, czyli GIEWONT.  Widoczny w różnych miejscach szlaku w różnych odsłonach. Ale kiedy dotarliśmy do Polany Strążyskiej zobaczyliśmy Go w całej okazałości. Wielu z naszych Przedszkolaków pytało czy będziemy się wspinać na czubek jego nosa, żeby popodziwiać świat tatrzańskich widoków z wysoka. Ale to dziecięce marzenie tylko WY możecie  zrealizować :) Posiedzieliśmy sobie na Polance trochę, chwilkę małą - korzystając z cudownego opalającego słoneczka, ciszy i spokoju. ZIELONOPRZEDSZKOLAKI ponownie wszystkich zadziwiały: zachowaniem przede wszystkim, spokojem, umiejętnością znalezienia sobie sposobu na zabawę w miejscu, gdzie zabawek przecież nie ma, i na dodatek w sposób nie przeszkadzający innym w kontemplowaniu piękna tego miejsca. Jednak wiemy już, że czas płynie nieubłaganie do przodu - więc musieliśmy udać się w drogę powrotną. Jeszcze tylko pamiątkowe portrety GIEWONTA  z nami, i możemy już wracać. Punktualnie zjawiliśmy się na obiedzie u Pani Uli: dziś krupniczek - niby zwyczajny, ale zrobił furorę. Na drugie danie bezkonkurencyjne naleśniki z serem - dlatego dzisiaj prezentujemy zdjęcia pustych talerzy ( tempo jedzenia było zawrotne). Na świecie piękna, słoneczna pogoda, więc nie siedzimy w domu, tylko czas spędzamy aktywnie na dworze - pomysłów mamy wiele - każdy wie, w co lubi bawić się najbardziej. W tak zwanym międzyczasie, niezwykle ważne zadanie: chcemy przygotować widokówki z ZIELONOPRZEDSZKOLNYMI  pozdrowieniami. W tym roku to całkowicie samodzielne rękodzieło - dlatego wygląda to różnie. Najważniejsza jednak jest pamięć i ochota, a że czasami ręce, łokcie, policzki i język były bardziej pokolorowane - trudno, takie ryzyko. I w ten sposób (co prawda po drodze jeszcze był truskawkowy podwieczorek) minął czas do kolacji - aż nagle pojawiła się komenda: ZBIÓRKA: IDZIEMY NA OGNISKO! O! jakże szybko wszyscy pozbierali nasze zabawki i z jaką ochotą stanęli przed OGNISKOWO-GRILLOWĄ ALTANKĄ. A w środku, na kamiennym podwyższeniu już wesoło buzował ogień, nad którym piekły się nasze kiełbaski - a właściwie były już gotowe do jedzenia. Jednak jak długo można jeść? Zrobić co zrobić i czas na śpiewy i pląsy przy gitarze. Tymczasem słoneczko niepostrzeżenie zeszło z chmur, zeszło z gór, zeszło z pół, a ogniska już dogasał blask, więc czas na piosenkę pożegnalną i obietnicę spotkania kiedyś, przy innym ogniu. A dziś już tylko codzienne wieczorne spotkanie z Misiem Uszatkiem, baaaaardzo Wielka Kąpiel Poogniskowa, i można iść spać, i odpocząć po długim i męczącym PIĄTYM ZIELONOPRZEDSZKOLNYM DNIU.
P.S.
Na jutro nadal prosimy o prośby o odpowiedni format pogody, bo znowu chcemy pojechać i zobaczyć coś ciekawego :)
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt

Komentarze 

 
# sloneczkokala101 2015-05-30 06:05
Pieknie udal sie dzionek, i mam nadzieje ze i dzisiejszy tak pieknie sloneczkiem was obudzil, super dzielnie przemaszerowali sci i podziwialiscie widoki gratulacje. A karteczki beda bardzo tworcze hehe laurusia znowu malowalas cala soba, czy siebie jako karteczke chcialas wyslac?
Calusy
 
 
# RE: Dzień piątywioligr 2015-05-30 07:12
Suuuuperrr!!! Bardzo się cieszymy, że słoneczko było z Wami, i dzisiaj pewnie bedzie Wam jeszcze towarzyszyć. Zyczymy kolejnego cudownego i słonecznego dnia :roll: Całujemy mocno :-*
 
 
# Energia :):):)Adrianna 2015-05-30 08:01
Cudownie :) cieszymy się, że słoneczna energia się pięknie ujawniła i Wasze wędrówki umiliła:) przesyłamy więc pozytywną moc na kolejne marsze:) Dla Robeczka naszego mega przytulanko, baw się dobrze mój Dzielny Syneczku.
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników