Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Zielone Przedszkole 2016

Dzień drugi

Email
A dzisiaj Niedziela, dzionek radości i wesela :) Od samego rana każda buzia roześmiana, a poranek był wczesny (6.00 - a niektórzy się przechwalali, że jeszcze wczesniejszy) i słoneczny. A przecież w KODEKSIE napisaliśmy coś o wstawaniu i aktywnym poszukiwaniu chętnych do wspólnego wczesnego działania :( Ale nikt się za bardzo nie skarżył, więc w doskonałych humorach zasiedliśmy do sniadania. A było w czym wybierać: zupka mleczna z dwoma rodzajami płatków, parówki i jeszcze kanapki z tym ulubionym niewiarygodnie pysznym pasztetem. Zaraz po śniadaniu, w bardzo dobrym tempie zorganizowaliśmy się i poszliśmy do Poronina na niedzielną Mszę. Niby nic nadzwyczajnego - przecież niedziela ... Ale czekała nas niemała niespodzianka. Otóż w Poroninie zwyczaj taki, że w pierwszą niedzielę miesiąca msza odprawiana jest na ... CMENTARZU,  przy pięknie rzeźbionym ołtarzu. Upał nieco nas uśpił, więc musieliśmy się dobudzić i nawodnić w parku przy Ośrodku Kultury, gdzie kiedyś mieściło się słynne Muzeum Lenina. Teraz ten niewielki park ma dziecięcy plac zabaw, kamienny mostek i wypatrywane łąweczki, na których można sobie nareszcie wygodnie usiąść, ugasić pragnienie, osłodzić zmęczenie, pogawędzić z miejscowym proboszczem poronińskiej parafii no i zapozować do zdjęcia na cudnym kamiennym mosteczku. Od razu widać na zdjęciu, że Dziewczeta w PRZEWADZE, ale za to chłopcy pozują w POWADZE. Hm ... gdyby nie zapowiedź kolejnej niespodzianki, byłby kłopot, żeby nas z tego miejsca tak szybko wygonić. Ale najbliższa przyszłość zapowiedziała się SMAKOWICIE. Chodzi rzecz jasna o LODY mianowicie. Pamiętacie Drodzy Rodzice - sami tego chcieliście! Ale zobaczcie zadowolone miny lodowych smakoszy - NIEZAPOMNIANE:)  Ale z tego wszystkiego zrobiło się nieco późno! A my jesteśmy przecież umówieni: w porze obiadowej mają do nas dojechać nasi KOLEDZY. Niestety! Pomimo bardzo sprawnego maszerowania - ONI byli szybciej! ALe na szczęście nie wyglądali na obrażonych, że nikt na nich nie czekał. Raczej na szczęśliwych, że już jesteśmy i czekanie się skończyło. Jednak powitanie, zakwaterowanie i pożegnanie miało ekspresowy charakter, bo przecież każda inna zupa może być jedzona na chłodno, ale nie NIEDZIELNY ROSÓŁ!!!  Zaś na drugie danie, kolejny przysmak: smażona pierś kurczaka, ziemniaki i mizeria: same smakowitości. Po takim obiedzie, nie można nic innego zrobić, tylko się położyć na popołudniową drzemkę. Jednak interesy w szczególe czasami się rożnią - niektórzy marzyli, aby tę IDYLLĘ przedłużyć jak najdłużej, inni wręcz przeciwnie. A więc wręcz przeciwnie, bardzo szybko poszliśmy do ogrodu z całym dostępnym sprzętem sportowym. Trzeba przyznać, że nasi chłopcy są perfekcyjnie przygotowani pod względem wyposażenia we właściwe stroje do transferów klubowych w całej Europie. Jednak sportowe zmagania szybko musiały się skończyć: złowrogo brzmiące grzmoty i granatowe chmury, z daleka widocznymi kominami deszczu - zapowiadały niezłą nawałnicę. Ale nie czekaliśmy, aby podziwiać piękno natury, tylko: co tu dużo mówić: uciekliśmy jeszcze przed pierwszymi kroplami ( które potem okazały się być symboliczne). A my - zasiedliśmy do podwieczorku. Dzisiaj kinowa propozycja: BANANY w towarzystwie filmowego hitu: MINIONKI -  które też babany uwielbiają:) Film trzymał wszystkich w napięciu do ostatnich kadrów. Niektórych trzymał bardzo dosłownie - ale w okowach snu. Więc na przebudzenie i dla profilaktyki zasiedzenia, wybraliśmy się na szybki, roboczy spacer na drugi brzeg rzeki (oczywiście nie wpław, tylko naszym ulubionym mosteczkiem), aby tu nazbierać mnóstwo ciekawych kamieni, kamyków i kamyczków, jako budulec do naszych przyszłych kamiennych stworzeni. Kamieni leżało w tym kamiennym miejscu bez liku. Zbieranie ich z nosem przy ziemi okazało się być bardzo przyjemne, bo prawie całe to miejsce porastały wonne gałązki mięty. Nawdychani miętowym aromatem, bogatsi o całą reklamówkę kamieni różnej maści i wyglądu: oddaliśmy rzece cząstkę jej własności: każdy mógł w końcu zrobić to, o czym marzy każdy idący po moście, nad rwącą rzeką: wrzucić z impetem kamień w wodę :) A potem niestety! Trzeba było pod naszą wielką górkę w dobrym tempie trzeba było wejść, żeby zdążyć na kolację, która dzisiaj nie mogła na nas czekać, poieważ była bardzo... LENIWA. Co to takiego odgadnijcie sami: na rozwiązania czekamy w dowolnym terminie :) Po tej pożywnej strawie, jakby nowe siły w nas wstąpiły i nareszcie mogła się odbyć: DYSKOTEKA NA DOBRY POCZĄTEK!!! Tym bardziej, że już jesteśmy na ZIELONYM PRZEDSZKOLU  w kąplecie: WSZYSCY OBECNI:)  No a potem już tylko małe SPRZĄTANKO, KĄPANKO I SPANKO!  I tak minął drugi dzień, a przed nami następny .. Więc Do jutra! :)
alt


 
alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt

Komentarze 

 
# RE: Dzień drugikala101 2016-06-06 05:51
O dziś już widze możliwość komentowania więc szybciutko śle pozdrowienia i oby pogoda dopisywała. Całuski i przytulaski
 
 
# RE: Dzień drugiat 2016-06-06 08:21
Mocna musiała być ta reklamówka na te "kamyczki"!!
Pozdrawiamy wszystkie Panie!!!!
 
 
# Dzień drugiwioligr 2016-06-06 11:52
Ślicznie buzie uśmiechnięte, tylko pozazdrościć takich atrakcji :-)
Pozdrowienia dla Wspaniałych Pań ;-)
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników