Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Zielone Przedszkole 2016

Dzień czwarty

Email

Ale się nam dzisiaj udało!!! Wszystko co zaplanowaliśmy. Choć -  kiedy rankiem znów cisza jak makiem zasiał i wszystkie śpiące pokoje na pół godziny przed przyjazdem minibusa - myślałyśmy, że się spóźnimy i będzie wstyd, a z wycieczki WIELKIE NIC. Ale śniadanie dziś dziwnie szybko się zjadło - o mało co, a nie zostałoby uwiecznione na zdjęciach. Nie było problemów z przygotowaniem ekwipunku - co tu dużo mówić: trening czyni mistrza. Kierowca był zachwycony - bo to my czekaliśmy na niego. Pogoda także się udawała od samego rana - co prawda jedynie 5 stopni było mniej więcej o 7, ale potem już nieco przyjaźniej, no a na dodatek piękne słoneczko na bezchmurnym niebie, aż do samego końca dnia (jak się potem okazało). A po drodze w Pieniny mogliśmy obserwować latające bociany, brodzące bociany, stojące bociany i ... dwie czaple siwe. Ale po kolei :) Najtrudniejszym momentem całej pienińskiej wyprawy jest planowanie. Dlaczego? Ponieważ  nie wiadomo czemu, nie można dokonać rezerwacji zwiedzania Zamku w Niedzicy. Trzeba do niego podjechać, kupić bilety - i wtedy się dopiero dowiadujemy o której czeka na nas Przewodnik. I wtedy dopiero się planuje resztę atrakcji. Czasami trzeba powywracać wszystko do góry nogami. Się jednak tym nie martwiliśmy i się poukładało wspaniale. Ustalono nam Przewodnika zamkowego na 14.30 - więc początek wyprawy zgodny był z biegiem Dunajca. Jadąc wzdłuż jego błękitnej wstążki ( znacie pewno historię o tym, jak Księżniczka Kinga rzuciła za siebie rozplataną z włosów błękitną wstążkę i rzuciła za siebie, by uciec przed Tatarami - takie były narodziny Dunajca) - dotarliśmy do przystani w Kątach. Tutaj, na początku spływu Dunajcem , postanowiliśmy zjeść drugie śniadanie. Po drodze w pawilonie przyrodniczo-etnograficznym z wielkim zainteresowaniem "przeczytaliśmy" makietę całych Pienin, zapoznając się z ich topografią - dowiedzieliśmy się, jaki długi, jaki kręty jest Dunajec, pokazywaliśmy strategiczne punkty naszej wyprawy: Zaporę na Dunajcu, Zamek w Niedzicy, Zamek w Czorsztynie, przystań flisacką. Poznaliśmy (na starych fotografiach) sposób przygotowania całej tratwy do spływu. Poznaliśmy mieszkańców Dunajca - tych podwodnych i tych nadwodnych. Potem musieliśmy skorzystać z ekskluzywnej toalety w oszałamiającej cenie 2 zł/ za osobę. No i nareszcie mogliśmy zasiąść na "widowni" - czyli schodkach prowadzących do samego brzegu rzeki. Niby to podziwiając paradę flisaków, odwagę wypływających turystów - wygrzewaliśmy się na słonku i zajadaliśmy drugie śniadanie ( banany, choć taki prosty do jedzenia owoc, może sprawić niemały kłopot: "banan się nie otwiera! Zapukaj do niego :)") Po czym pojechaliśmy dalej. Okazało się, że nadal jedziemy " z biegiem Dunajca", i nawet przegonilismy niektóre tratwy! Przyjechaliśmy niebawem do miejca na końcu Polski - no bo tu jest granica na moście. Ale nie bójcie się - nie przeszliśmy na drugi brzeg. Straciliśmy tylko zasięg polskich sieci komórkowych - i dlatego  się nie odbierało żadnych telefonów. Tutaj celem naszej wędrówki były oczywiście Trzy Korony, dzisiaj cudownie widoczne, jak na widokówkach. Od razu wszyscy je rozpoznali. Nawet nauczyliśmy się ich nazw: Okrąglica, Płaska Skała, Pańska Skała. No i nie weszliśmy na szczyty - bo to już Wasze zadanie na przyszłość. Podeszliśmy tylko do kolejnego pienińskiego pawilonu przyrodniczo - etnograficznego. Tu ponownie makieta - więc mały sprawdzian wiedzy. Potem spotkanie z fauną i florą pienińską, na oryginalnej ekspozycji, zorganizowanej na ścianie imitującej skały pienińskie ("Co to za ptak? - Orzeł - A to on ożył?"). Ogromne zainteresowanie wzbudził kołowrotek i wrzeciono - bajka o Śpiącej królewnie też "ożyła". Ciekawe też były maselnice, kołyski, kufry i drewniane wyposażenie kuchenne. Za pawilonem zorganizowano ogródek skalny - alpinarium. wszyscy od razu wypatrzyli tam znajomą stokrotkę. Jakże  zdumienie, że to nie stokrotka, ale bardzo rzadki, rosnący tylko w Pieninach, czyli endemit  pieniński: Chryzantem Zawadzkiego. Dodatową atrakcją były także obserwacje lunetowe, dzięki którym niektórzy zobaczyli ludzi na platformie widokowej na samym szczycie Okrąglicy. Po pamiątkowych fotkach, wróciliśmy do minibusa. Teraz możemy z właściwym marginesem czasu, pojechać do Zamku w Niedzicy. Margines okazał się bardzo właściwy i na tyle duży, że mogliśmy sobie pozwolić na małą przekąskę na Zaporze, napawając się smakowitymi bułeczkami i widokiem Zamku, majestatycznie wznoszącym się nad wodami Zalewu Czorsztyńskiego. Ach - no i to zadziwiające malowidło na ziemi, przedstawiające wnętrze elektrowni, namalowane techniką przestrzenną - to też trzeba zobaczyć w realu! Czas nas jednak nieco goni, i tym razem nie możemy sobie pozwolić na pozowane zdjęcia na tle obrazu. Przewodnik już czekał na nas u drzwi, a właściwie u bram zamku. A tu niespodzianka - czekała na nas ta sama Przewodniczka Ala, która nas tak pięknie oprowadzała w zeszłym roku. Ona też nas poznała i okazało się, że doskonale pamiętała. Tym razem też pięknie i z humorem opowiadała. Ale nie chciała zdradzić tajemnicy inkaskiej księżniczki i skarbu, który jak twierdzą niektórzy - jest tu gdzieś schowany. Nie to nie! Udało się nam jeszcze zrobić kolejne POKOJOWE ZDJĘCIE na tarasie widokowym. Obeszliśmy zamek dookoła, a potem zwiedziliśmy "garaż" książęcy - czyli parowozownię. No i dalej nasze kroki zaprowadziły nas do przystani. Tu kontynuowaliśmy nasz posiłek regeneracyjny i ... po chwili byliśmy już gotowi do kolejnej wyprawy: podróży statkiem. Nasz statek podpłynął niebawem. Nazywał się Halny ( Czy to takie hale od owieczek?) Kapitan zaprowadził nas na trap, zaprezentował mostek kapitański, przeprowadził przez pokład dolny na pokład góry... I - AHOJ PRZYGODO! Popłynęliśmy na drugi brzeg. Widoki wspaniałe: z jednej strony Zamek Dunajec, z drugiej strony Zamek Czorsztyn, a pośrodku MY! Sami, tacy maleńcy na środku wielkiego ogromu zalewu czorsztyńskiego. Szkoda, że ten rejs trwa tak krótko! I znów musimy przejść przez trap, by stanąć na suchym i stałym lądzie. Teraz już tylko Zamek Czorsztyn. O zgrozo! Po całym dniu wędrowania, spacerowania, maszerowania, człapania, szurania - teraz czeka nas wspinaczka: najpierw pod górę zamkową, potem dalej po dziwnych metalowych schodach na zamkowe mury obronne. Się udało! I to jak! I znów najciekawsze były widoki z okien - tu też robiliśmy sobie "ZDJĘCIA POKOJU". Ale zobaczyliśmy już wszystko, co mogliśmy tego dnia zobaczyć. Czas do domu! Burczy w brzuszkach, spać się chce. Więc wracamy! A widoki powrotne do pozazdroszczenia!!! Się udało wrócić wg planu co do minuty!!!  A wszystko dzięki naszym dodatkowym KIEROWCOM, którzy siedząc cichutko za kierowcą, cały czas wytrwale "trzymają wirtualne dodatkowe kierownice" i ... trzymają rekę na pulsie. Pani Ula zadowolona, bo nie lubi trzymać jedzenia gdzieś do podgrzewania. I co się okaząło, że się udało Pani Uli przygotować dla nas największe smakołyki: zupę pomidorową z ryżem, kluski białe klasyczne z dziurką, pyszną pieczeń wieprzową i najpyszniejsze buraczki:))) Hm... miałyśmy nadzieję, że TAKIE zmęczone dzieci poproszą o maksymalnie szybką kąpiel!!! A jednak! Poprosili: chodźmy na dwór! Zreasumujmy: piękna pogoda, brzuszki pełne, wszyscy zadowoleni - ZGODZILIŚMY SIĘ!:) Krótko, bo krótko - bo zachód słońca szybko nastąpił - ale meczyk rozegrany, biegi i slalomy między tujami odbyte, a smakołyki się pięknie rozeszły :) I już mieliśmy się zbierać, kiedy się nam niespodziewanie udało zaobserwować: wschód księżyca, cienkiego jak rogalik. Się nadarzyła okazja do niespodziewanej lekcji astronomii: oto narodziny księżyca po nowiu nam się udało zobaczyć. Skąd wiemy, że po nowiu? Bo rogalik księżycowy przypomina literkę D i oznacza, że księżyc się dopenia do pełni! Ha! Teraz my też czujemy się zadowoleni z tego dnia w pełni:) I jeszcze tylko wielkie kąpanko i spanko! Do jutra! A jutro? Jutro  kolejne tatrzańskie wędrowanie i ciekawostek przyrodniczych wypatrywanie:) 

alt
 
alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt

Komentarze 

 
# RE: Dzień czwartyJS 2016-06-08 04:27
Ależ przygody !!! Cudna wyprawa ! ślemy pozdrowienia dla Wszystkich! Niech pogoda Wam dopisuje :)
 
 
# RE: Dzień czwartykala101 2016-06-08 05:26
Super dzień, wspaniałe atrakcje i miłe wspomnienia - pogody i nadal dużo siły na wędrówki życzymy
 
 
# RE: Dzień czwartyat 2016-06-08 06:41
Ale macie tam maratony!!!!!!! !!!!!
Trudno się dziwić, że potem te "niedźwiadki" mocno śpią;)
Drogie Panie - wielki podziw! :-)
 
 
# Dzień czwartywioligr 2016-06-08 09:30
Buzie uśmiechnięte i brzuszki pełne, to najważniejsze:) ))A Nasze Panie są niezastąpione :-*
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników