Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Zielone Przedszkole 2017

Dzień Pierwszy

Email
W Poroninie pod górami, nad łąkami , pod lasami, kozy kują podkowami?
Nie tym razem! Bo od dzisiaj pod Tatrami siedzą panie z dzieciakami.
Co tu robią? Rozrabiają? Ależ skąd! Pilnie patrzą, obserwują ,wysłuchują, poszukują  ...
Chodzą grzecznie gromadkami, pojedynczo i parami:)

Tyle wstępu. Ale przecież najpierw musieliśmy wyruszyć spod Przedszkola. Wszystko jakoś nam tak sprawnie poszło... Rodzice nam tak pięknie machali ... Droga nam upłynęła nad wyraz spokojnie... Chyba nas trochę ten spokój uśpił, bo... kiedy "oddychaliśmy" świeżym powietrzem na stacji benzynowej i posilaliśmy się przed dalszą podróżą ... zostawiliśmy cały pojemnik z resztką smakowitych pączusiów  na murku za cysterną. No ale o tym dowiedzieliśmy się dopiero parę godzin później, kiedy chcieliśmy sobie zrobić dodatkowy podwieczorek :((( Cóż nam pozostało - wyszukaliśmy numer do tej szczęśliwej posiadaczki naszych słodkości i ... zaprosiliśmy ich do poczęstunku - żeby się tylko te świeże ciastka nie zmarnowały. Obsługujący stację się bardzo ucieszył i obiecał zaopiekować się "drogocennym" pojemnikiem na ciastka.
A my wyjątkowo sprawnie i szybko rozlokowaliśmy się na piętrach, bez kłótni podzieliliśmy się pokojami i poszliśmy z burczącymi brzuchami do jadalni na obiad. Oj a jak nam pachniało!!! I co się okazało? Nasza ulubiona zupka: pomidorowa! Dokłądek nie było końca - a tu jeszcze drugie danie. Też pychotka zasługująca na uznanie: pałeczki z kurczaka ( o ziemniakach już nie piszę) i surówka z marcheweczki z jogurcikiem - specjalność Pani Uli. Palce lizać! Zresztą długo nie wychodziliśmy ze stołówki bo pani Ula wciąż donosiła te pyszne kurczaczki.
Po obiedzie chwilka odpoczynku. W międzyczasie ubranka ułożyły się na półeczkach i mogliśmy iść na podwórko, korzystać ze słoneczka. I nawet nie wiadomo kiedy nadszedł czas kolacji - kolorowe kanapki same wskakiwały do łapki i ginęły w przepastnych otchłaniach ... Taki żart:) Ale faktem jest, że jedzonko zniknęło szybko. A po kolacji ... Po kolacji poszliśmy pożegnać dzień i zachodzące słonko na pierwszą polankę. I była okazja poznać woń świeżo ściętego drzewa, zobaczyć różnicę pomiędzy listkami jagodowymi i borówkowymi, sprawnie omijać kałuże i błoto, nacieszyć oczy soczysto zieloną łąką i posłuchać ptaków... (co prawda gdybyśmy się jeszcze nauczyli iść w ciszy, to słychać by było o wiele więcej - ale wszystko przed nami ).  I kiedy tak pokonywaliśmy po raz pierwszy tę skomplikowaną leśną dróżkę - nagle pojawiła się przed nami czarująca polana ze skalistymi szczytami ponad wierzchołkami drzew. Łoł - wyrwało się niektórym a było to oczywiste wyrażenie zachwytu. Jakby tego było za mało - zza lasu wybiegły 4 konie w dzikim galopie. Esencja wolności. No tak staliśmy i podziwialiśmy. Potem się poczęstowaliśmy Waszymi "skromnymi" słodyczami  i trzeba było wracać, bo słońce też już sobie poszło "spać". Ktoś nieśmiało zapytał  "A kiedy będzie kolacja?"  - "Jutro" usłyszał w odpowiedzi. A potem już tylko rzeczy oczywiste: kąpiel, ząbki, Leki z naszej przedszkolnej Apteki, wspólne słuchanie bajeczki i obietnica spokojnych, kolorowych snów. Tylko zadanie dodatkowe, żeby zapamiętać co się śni - bo przecież pierwszy sen na nowym miejscu na pewno się spełni:)

A co jutro się wydarzy, co jutro czeka nas? 
A to już opowieść na inny czas:)
alt



 
alt alt alt
alt alt alt alt

Komentarze 

 
# RE: Dzień Pierwszywioligr 2017-05-29 07:50
Dzieci jak zwykle zadowolone nawet po takiej podróży:))Życzy my pięknej pogody i wspaniałych wycieczek:))Poz drawiamy
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników