Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Zielone Przedszkole 2017

Dzień Czwarty

Email
DZIEŃ CZWARTY
W Poroninie pod górami, nad łąkami, pod lasami, kozy kują podkowami?
Jeszcze nie! Dziś dzieciaki wraz z paniami, uciekły gdzieś autobusami.
Pojechały w kraj daleki, tam gdzie zamki, gdzie jeziora
Pozwiedzały, popływały, przed duchami uciekały???


Jakie tam uciekały! Jeżeli już to przed deszczem - ale : Duchy? Kto wierzy w Duchy? Chyba, że mówimy o Brunhildzie! Jednak na początku dnia było trudno. Pieniny daleko, więc trzeba było wstać nieco wcześniej, a to było bardzo trudne... Ale jakoś zdążyliśmy, byliśmy nawet przed autobusem (ale tylko dlatego, że w Zakopanym były korki i nie potrafił  do nas dojechać).  Droga w Pieniny też była trudna, w stylu: w lewo, w prawo, i w górę, i w dół. Całe szczęście, że obyło się bez większych komplikacji. Komplikacje pojawiły się, kiedy okazało się, że Przewodnik - a właściwie Przewodniczka na "specjalne nasze życzenie" została umówiona na godz. 15.00. Wszelkie kombinacje matematyczne dotyczące czasu i przestrzeni oraz wzajemnych relacji i zależności, wykazały, że z czegoś musimy zrezygnować. Wstępnie postanowiliśmy się skoncentrować na militariach, czyli na zamkach. Pojechaliśmy więc do Zamku Czorsztyn, żeby zwiedzić ruiny zamkowe. Wspięliśmy się na Dziedziniec zamku dolnego i Górnego, wspinaliśmy się dalej do zamkowej kuchni i piekarni, wspinaliśmy się jeszcze wyżej do baszty, żeby z tarasu górnego podziwiać panoramę całego Zbiornika Czorsztyńskiego. I ten zbiornik , czyli  Jezioro Czorsztyńskie przepłynęliśmy statkiem o dumnej nazwie HALNY. Całe szczęście, że nie wiał prawdziwy halny, ale czapki i plecaki i tak trzeba było trzymać, żeby  nie wpadły do wody, ale to nie z powodu wiatru :) Potem dalej było trudno - dzisiaj trudno było zaspokoić głód naszych "żarłoczków". Korzystając ze "starej znajomości"  usiedliśmy w kawiarence na przystani i zaczęliśmy konsumcję ... Na pierwszy ogień poszły mięciutkie drożdżowe rogaliki. Nawet nie zauważyłyśmy, kiedy na drugi ogień poszły bułki. Nieco przeraziłyśmy się, kiedy po kolei wszyscy przychodzili po dokładki ... Całe szczęście, że mamy zwyczaj zabierania  dodatkowego prowiantu ze śniadania :) No powiedzmy, że zadowoleni byli wszyscy chętni. Tak nadszedł czas na zwiedzanie Zamku w Niedzicy, ale po drodze najpierw weszliśmy do WOZOWNI, czyli "garażu" dla karet. Naszą największą uwagę skupił powóz, powożony przez ówczesne Guwernantki. Opiekunka dzieci, jedną ręką powoziła  konia, a drugą ręką zabawiała przewożone dzieci. Jak widać, zawód Przedszkolanki od dawien dawna wymagał dużego zaangażowania i wszechstronnych umiejętności. Po wizycie w wozowni, nad zamkiem zgromadziły się ogromne czarne chmury, więc schroniliśmy się pod wielkim klonem, stojącym nieopodal bramy wejściowej do zamku Niedzica. Na szczęście, nadszedł czas, kiedy mogliśmy tę bramę przekroczyć i schronić się pod skrzydła ulubionej Przewodniczki  - pani ALi, z którą  umawiamy się na specjalne nasze życzenie co rok ( bo ma dziewczyna "gadane"  i właściwy: wysoki poziom kontaktu z dziećmi). W tak zwanym międzyczasie, krole deszczowe zdążyły popadać. (A wiecie dlaczego pada? Zapytał Robert zagadkowo pokazując winowajcę palcem - Bo "on" przeklnął i Pan Bóg zapłakał). Widocznie nie było to poważne przekleństwo, bo kiedy wchodziliśmy na dziedziniec, deszczu już nie było. Przedszkolaki za panią Alą wędrują jak na sznurku, zachwycone wpatrują się w usta przewodniczki, chłonąc każde słowo. Zwłaszcza szybko podchwyciły jej propozycję, żeby dla prezentacji działania maszynerii zwanej dybami, zakuć w nie panią Dyrektor. Pisząca te słowa torturom się poddała dobrowolnie, w celach naukowych. A prawdziwym przebojem była oczywiście  historia Brunhildy i  jej męża Bolesława opowiadana nad nieszczęsną studnią.. Jak zwykle opowieści towarzyszyły pytania: - a z którego okna Brunhilda została wyrzucona, - a czy Brunhilda żyje? - a przyjdzie tutaj,  - a gdzie straszy? Pani Ala niezłomnie na te pytania odpowiada. Sama zadawała  jeszcze ciekawsze w stylu: TAK czy NIE? No to NIE czy TAK? Na dziedzińcu górnym wzięła nawet udział w naszej przedszkolnej sesji zdjęciowej. Potem jeszcze pozostało nam zwiedzanie komnat ostatniej mieszkanki zamku - Ilony Salamon,  i... trzeba się pożegnać z Zamkiem Dunajec, a przede wszystkim z Przewodniczką  ALą. To ostanie jest chyba najtrudniejsze.  Nie żegnamy się jednak na długo - cóż to jest rok w dziejach średniowiecznego zamku? Oczywiście po deszczu nie zostało nawet śladu - choć daleko na horyzoncie, gdzieś w okolicach Trzech Koron, skumulowały się czarno-granatowe chmurzyska. O jakże dobrze się stało, że się planowanie pozmieniało:) Więc spokojnym krokiem poszliśmy sobie na tamę - czyli zaporę, czyli wierzchołek elektrowni wodnej. Porównaliśmy wielkość górnego zbiornika i wielkość dolnego zbiornika. Ostatnie spojrzenie na oba zamki - "pokojowa" sesja zdjęciowa, i ... jedziemy do naszego "zielonego" domu. Większość zasnęła - co ułatwiło sprawę podróżowania w stylu: w lewo, w prawo, i w górę i w dół. Na obiado - kolacji jednak znów było trudno: no bo kluski  były za dobre, i klusek zabrakło, zresztą pieczeń i sos też były za dobre:) Pani Ula potem ze zdziwieniem zapytała -  to ile wy w kuchni gotujecie klusek? Na sztuki? Przykro mi - nie wiem :((( ale się dowiem :))). Teraz już wszystko wydawało się proste, ale nie ...  musiało się utrudnić. Gdzieś niedaleko słychać było burzę. I nagle, w samym środku bajki na dobrą noc ... zgasło światło. O dziwo nikt nie zapiszczał nawet. Przy świetle telefonicznych latarenek -  co to znaczy zdobycze techniki - przetransportowaliśmy się do pokoi, żeby spokojnie korzystając z ciemności położyć się spać. Oczywiście nie ma mowy o kąpieli! Więc ogłoszony został Pierwszy Prezent Dzień Dzieckowy, przyjęty jednogłośnie aplauzem. Więc jeszcze tylko rzeczy oczywiste: ząbki, Leki z naszej przedszkolnej Apteki, i obietnica  spokojnych, kolorowych snów... I nowych przygód jutro
A co jutro się wydarzy, co jutro czeka nas? 
A to już opowieść na inny czas:)      


 
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt

Komentarze 

 
# RE: Dzień CzwartyAnia Fudalej 2017-05-31 05:16
To był rzeczywiście trudny dzień
 
 
# RE: Dzień CzwartyJS 2017-05-31 06:45
Duchy im nie straszne :)to odważni poszukiwacze przygód i kluskożercy kochani :lol:
cudownych wrażeń podczas kolejnego dnia :)pozdrawiamy wszystkich !!!
 
 
# RE: Dzień Czwartyhuczmonika 2017-05-31 07:16
Świetna ekipa. Pozdrawiamy wszystkich :lol:
 
 
# RE: Dzień Czwartyat 2017-05-31 08:04
Dobrze, że Pani Dyrektor się z tych dybów uwolniła ;-)
 
 
# Zamki, rycerze, damyKatarzyna M 2017-05-31 18:52
Ależ zadowolone dzieciaczki!!! Same uśmiechy, aż miło patrzeć. Pozdrowionka dla wszystkich!!!
Mama Pawełka i Michałka
 
 
# RE: Dzień CzwartyMika 2017-05-31 20:09
Jak Wy macie tam cudnie!!!
Niesamowite historie, urocze krajobrazy, pyszne jedzenie, niezapomniane przygody.
Zazdrościmy Wam szczerze :lol:
Pozdrawiamy wszystkich serdecznie.
Mama Monika i Tata Adam
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników