Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Zielone Przedszkole 2018

Dzień pierwszy

Email
I znów wszystko się zaczęło ...
Jak co roku o tej samej wiosennej porze, każdy przedszkolak z JEDENASTKI, który tylko może , szykuje się do wielkiego tatrzańskiego wędrowania. W tym roku zawędrowało nas tu aż 42!!! Doroślaki nas pięknie pożegnali - choć długo na to pożegnanie czekali - ale się wielką cierpliwością przy tym czekaniu wykazali. A my bardzo spokojnie i szczęśliwie do naszej Pani Uli o właściwej porze żeśmy dojechali. I nawet tym razem nie zostawiliśmy nigdzie pysznych ciastek po drodze, tylko je ze smakiem wszyscy konsumowali. A przy okazji dziękujemy specjalnie miłemu i odważnemu Kierowcy naszego autokaru, który podwiózł nas stromą dróżką do samego domu na tej wysokiej górce :)
Po sprawnych dziecięcych obradach w naszej licznej grupie, rozlokowaliśmy się w pokojach i w wyśmienitych humorach zeszliśmy do jadalni na pierwszy obiad. Zupka niektórych nieco zaskoczyła: koperkowa z dziwnym makaronem ryżowym to była, ale okazała się być wyjątkowo smaczna. Drugie danie już było bardzo swojskie: mięsko mielone z ziemniakami i zasmażaną kapustką. Ale niech się nie martwią mamy naszych alergików - oni jedli nieco inne pyszności, bo Pani Ula wie jak wszystkich gościnnie ugościć.
Po obiedzie bardzo trudne zadanie: rozłożyć w szafach to, co w torbach było tak pięknie spakowane. Ale się udało! I to jeszcze zanim słońce zaszło!!! Więc w blasku słonecznym na podwórko wszyscy wybiegli: chłopcy od razu opanowali boisko, a reszta inne wszystko. Tak nas zastał podwieczorek - i to nie byle jaki! Pani Ula na nasze powitanie upiekła placek na bananie ( Niech się tylko mamy Natalki i Adama nie martwią, dla nich inne były smakołyki). Żeby do kolacji zrobić miejsce w brzuszkach wybraliśmy się na pierwszą wyprawę STRAŻNIKÓW PRZYRODY:  przed nami leśna dróżka, pełna niespodzianek i pułapek: kamieni, korzeni, kałuż pełnych błota (zauważyliśmy nawet Żuka gnojowego, który na swych plecach toczył kulkę końskiego nawozu :). Wszystkim udało się bezpiecznie dojść na polanę pełną soczystej zieloności. Góry też w oddali zamglonej wszyscy zobaczyli - ale szczytów w tym roku niestety nie było widać, choć niektórzy zauważyli ośnieżone skały. Mamy jednak nadzieję na lepsze widoki jutro. Zaplanowaliśmy wyprawę na Rusinową Polanę. Po wysłuchaniu wieczornego śpiewu leśnego ptactwa, wróciliśmy  tą samą drogą, ale już z większą wprawą - do domu na kolację. Po drodze zbierając pierwsze okazy do naszego ZIELNIKA - bohaterem dzisiejszego dnia został JASKIER - który  swoją żółtą barwą urokliwie rozświetla mokre łąki wzdłuż całej drogi do domu. A w domu, szybkie mycie rąk i KOLACJA.
Jakoś to wszystko szybko minęło ... Jeszcze tylko pierwsza kąpiel ... Obowiązkowe leki z Zielonoprzedszkolnej Apteki ... Bajeczka na dobranoc ... Pa pa pa: koniec dnia ...  Słońce już zeszło z chmur... Dobrych snów!
----------
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt -

Komentarze 

 
# zupkaAdministrator 2018-05-22 05:20
Zupka wygląda na smaczną : )
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników