Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Zielone Przedszkole 2018

Dzień trzeci

Email
Jaka błoga cisza!
Musi być bardzo wcześnie, skoro nic jeszcze nie słychać. Można się odwrócić na drugi bok i ... Ups! Czyżbyśmy zaspali? Na szczęście została nam jeszcze chwilka do śniadania -  no i nie wszyscy tak długo spali. Okazało się, że niektórzy już od dawna rysowali, grali, układali, budowali i...  ciszę zachowywali.  Proszę jakie pozytywne efekty wczorajszej debaty o  Kodeksie Zielonego Przedszkola. Zapowiada się więc przemiły dzień dla wszystkich. Pomimo opóźnionego poranka, wszyscy zdążyliśmy na czas na śniadanko: zupka, bułeczka, kanapeczka - zjedzone szybko i bez ceregieli: przecież wybieramy się na kolejną wędrówkę. A na dodatek słonko pięknie, choć nie grzejnie świeci - więc cieszą się dorośli i dzieci. Dobieranie garderoby wychodzi nam już coraz sprawniej, w pary ustawiamy się zgrabnie - i we właściwym czasie, bez żadnego spóźnienia, pakujemy się się do naszego środka transportowego. Z powodu remontu na moście w Poroninie, jedziemy inną drogą i trochę kluczymy. Ale dzięki temu mamy okazję pooglądać Giewont chyba z każdej strony. Za to kiedy dojechaliśmy do bramy w Dolinie Strążyskiej - Giewont zniknął. No to mamy cel naszej wyprawy: musimy odnaleźć Giewont! Po szybkim przypomnieniu zasad, odszukaniu szlaku, zaczynamy wędrowanie wzdłuż wartkiego i głośnego Strążyskiego Potoku. A tu się okazało, że mamy jeszcze drugie zadanie: przyrody obserwowanie. Mamy taki plan: zrobić zdjęcie każdemu zauważonemu nowemu kwiatkowi, a potem w Atlasie odnaleźć jego nazwę. No iak wędrujemy: od kaczeńca do fiołka żołtego, od goryczki wiosennej do niezapominajki, od ostróżki do storczyka, od konwalii do kopytnika. Okazało się, że mamy między nami paru bardzo bystrych Bystrzaków. Oprócz kwiatów zachwycamy się wszystkim dookoła: mniejszymi i większymi  wodospadami, porośniętymi kamieniami, okazałymi głazami i wysokimi skałami. Potem okaząło się, że nie tylko my się zachwycaliśmy, ale i nami się wielu zachwycało. No i w takim ogólnym zachwycie, za jednym z zakrętów, z zachwytem wypatrzyliśmy skalisty grzbiet Giewontu. Nad szczytem ani jednej chmurki, doskonale widac krzyż: Pani a czy tam jest grób? A czy tam ktoś umarł? - pytaniom nie ma końca. Jeszcze tylko ktoś zauważył drogowskaz ze szlakami, który pokazywał, że nasz czerwony szlak skręca i zachęca do zdobycia szczytu Giewontu. Może któryś z przedszkolaków zaproponuje wspaniałą przygodę wakacyjną swoim Rodzicom, lub za parę lat samodzielnie wróci na szlak?
W każdym razie dotarliśmy, nawet nie bardzo zmęczeni na Polanę Strążyską, gdzie rozsiedliśmy się przy ławach i mogliśmy się napawać  bliskością Giewontu. Kiedy już zjedliśmy wszystko co było do zjedzenia, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia z tymi, z którymi w pokojach śpimy, pozbieraliśmy nasze manatki - wyruszyliśmy w powrotną drogę. I znów Bystrzaki zauważali ciekawe rzeczy: mikroskopijne mchy, porosty i paprocie na skałach i powalonych drzewach, słowika rudzika, z rudawym brzuszkiem, który z głośnym świergotem towarzyszył nam przez chwilkę, a nawet niezwykłą gąsienicę, która poruszała się w niespotykany sposób (mamy nagrany filmik). Droga powrotna jak zwykle wydaje się być krótsza i szybko dotarliśmy do miejsca naszego startu. No to wracamy na obiad!!! Obiad był pyszny jak zwykle, ale głód chyba większy  lub apetyty się jeszcze poprawiły, bo nim zdążyłam zrobić zdjęcia kluskom -  bo kluski się skończyły, a brzuszki dzieciaków się z pewnością powiększyły. Po takim obiedzie odpoczynek konieczny - choć niektórzy przespali się już w autobusie. Ale regeneracja nie może trwać wiecznie! A że słoneczko wciąż świeci, to na dwór wybiegły z radością dzieci. I znów mecz na boisku, zabawy na trawie, jakby to był poranek, a nie wieczór po długiej wyprawie! I słowa protestu, kiedy zbiorkę na kolację ogłaszamy - bo przecież jeszcze tyle ciekawych pomysłów na zabawę mamy! Ale nie ma dyskusji, kolacja już czeka - a dziś na kolację: ryż zapiekany z jabłkami. Oj nie wszyscy są zachwyceni, ale ... wynegocjowaliśmy "zasadę próbowania i samodzielnego decydowania". No i danie całkiem pyszne się okazało i o dokładki wielu się dopraszało. Po tej pysznej kolacji, w ramach dobranocki poznaliśmy dokładnie legendę o Giewoncie i Rycerzach śpiących pod górą, którzy strzegą największego skarbu: WOLNOŚCI. Niektórzy marzyli jeszcze o dyskotece, ale piasek w oczach i wielkie ziewanie sprawił, że zmienili zdanie i ... wybrali kąpanie i spanie.
A więc dobrego, spokojnego spania i nowych sił zdobywania do jutrzejszego wędrowania :)


----------
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt

 

Komentarze 

 
# BrawoMR 2018-05-22 05:38
Przedszkolaki nasze jesteście najlepsi. Brawo dla Was. Pozdrowienia dla Wiktorka.
 
 
# RE: Dzień trzeciAgnieszka Wróbel 2018-05-22 11:40
Ryż z jabłkiem... oj to jednak nie kanapeczka z szynką ;) Pozdrowienia dla wszystkich dzielnych odkrywców-bystrzaków i dla dzielnych Pań!
 
 
# Duże brawa,Maria Górczyńska 2018-05-22 17:24
ŻYCZYMY WAM DUŻO RADOŚCI,I POGODY W ODKRYWANIU PIĘKNYCH POLSKICH SZLAKÓW.POWODZENIA.M.G. : :-)
 
 
# Pozdrowieniamalamagdalena 2018-05-22 19:25
Pozdrowienia dla Pań. Jesteście WIELKIE!!!
Niesamowicie pokazujecie naszym Przedszkolakom Świat.
Z niecierpliwości ą czekamy na kolejne relacje.
Magdalena Dalecka
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników