Przedszkole nr 11 w Chorzowie

Zielone Przedszkole 2018

Dzień piąty

Email

Pod papugami... małe dzieci przechadzają się z ziarnami ...
Pod papugami ... małe dzieci uśmiechają się ...
Ale najpierw była pobudka, nieco później niż wczoraj - ale też później wyjeżdżamy na kolejną tatrzańską wyprawę. Po obowiązkowych czynnościach higieniczno-medycznych, jesteśmy gotowi do drogi.  Prognozy pogody na dzisiaj zapowiadały zachmurzenie i deszcze. Na razie jednak ciepło i słonecznie, a "przezorny zawsze ubezpieczony" i ma się lepiej ...  więc dlatego zabieramy ze sobą peleryny.  Z powodu przebudowy dróg w Zakopanym i okolicach, dojazd do PAPUGARNI zajmuje nam więcej czasu niż planowaliśmy, ale na miejscu okazuje się, że nasze opoźnienie nie ma znaczenia. Uspokojeni wchodzimy do środka i od razu przenosimy się do innego świata. Przy wejściu wita nas olbrzymi żółw, który co chwila stuka swoją skorupą o ogrodzenie. My rozglądamy się nerwowo po małym pomieszczeniu, czy to któreś z "naszych" czegoś nie strąciło -  ale  to nie my stukamy. Uff :)
Zanim wejdziemy do papuziego świata,  musimy zapoznać się z REGULAMINEM  pobytu i ustalić zasady zachowania wobec papug: w jaki sposób ustawiać ręce, jak głaskać, jak podawać karmę. Ciekawe czy wiecie, że papugi mają dwa żołądki?
Jeszcze tylko dezynfekcja rąk, dostajemy małe kubeczki z pokarmem dla ptaków i możemy przejść przez wolierę do pomieszczenia z papugami. Witają  nas śpiewy, gwizdy, skrzek wielu dziobów ( nie do policzenia), trzepot skrzydeł w wielu kolorach i wielkościach. Wokół rozstawione drzewa, rozwieszone liny, hustawki - wszystko ma przypominać naturalne środowisko papug. Wszyscy chyba mamy wyraz niepewności na twarzach - jak to będzie? Hmm ... trzeba dać dobry przykład, więc przywołuję do siebie największą z obecnych tu papug: ARĘ.  Niespodzewany ciężar, a papuga widząc smakołyk, bardzo pewnie i delikatnie wdrapuje się na ramię, i maszeruje w kierunku kubeczka gdzie wyszukuje lepsze ziarenka. Dzieci różnie reagują na latające ptaki. Są takie, które bardziej wolą stać z boku i obserwować co się dzieje - ale większość od razu w prawidłowy sposób podają  swoje ramię i zachęcają papugi do jedzenia. Ciekawa jest obserwacja strategii w jaki  sposób poradzić sobie z niepewnością, lękiem i strachem, opanować emocje (których przecież nie można pokazać, bo wtedy papuga odlatuje, czując się sama niepewnie). Dużym powodzeniem cieszą się papugi średniej  wielkości. One są lżejsze i łatwiej się je trzyma. Czas przeznaczony na pobyt w Papugarni minął nie wiadomo kiedy. Na szczęście karma w kubeczkach się skończyła, ciekawość została zaspokojona i w całkiem naturalny sposób zakończyliśmy spotkanie z egzotycznymi ptakami. Ale w pamięci i emocjach pozostanie z pewnością na długo. Byliśmy naprawdę w innym świecie - a świat realny bardzo nas zaskoczył. Kiedy karmiliśmy papugi, nad  Zakopane napłyneły czarne chmury i rozpadało się na dobre. Nie rozpadało - rozlało, ulewnie i strugami deszczu. Staliśmy chwilkę, czekając na jakiś znak, że może się rozjaśni i przestanie, ale nie było szansy. A specjalny seans kinowy, dla nas tylko zamówiony czeka... No więc rozpoczęliśmy akcję pod kryptonimem "Przebiegnij między kroplami". Idąc do papugarni, zostawiliśmy wszystkie plecaki w busiku, żeby było wygodniej i bezpieczniej - bo papugi lubią kolorowe błyskotki - więc teraz nie mieliśmy przy sobie peleryn. Ale kierowca podjechał bardzo blisko wejścia i każdy przedszkolak błyskawicznie znalazł się w suchym wnętrzu. A kiedy podjechaliśmy pod kino GIEWONT,  okazało się, że już nie pada. Więc, praktycznie deszcz nas nie zmoczył. Właściciel kina cierpliwie czekał, aż spokojnie zasiądziemy na widowni i rozpoczął się seans: "KACZKI Z GĘSIEJ PACZKI".  Ptactwo nas dzisiaj nie opuszcza, dzień pod znakiem PTASICH PIÓREK,  jeżeli jeszcze się okaże, że pani Ula wymyśliła jakieś ptasie jedzenie na obiad - to będzie śmiesznie. Po filmie przeszliśmy KRUPÓWKAMI,  między dorożkami i handlowymi budkami, aż do przystanku, z którego odebrały nas busy. Czasu było niewiele, ale w magiczny sposób załatwiliśmy zakup pamiątek. Tylko ... musimy jutro znowu być w Zakopanym, żeby je odebrać- bo na bieżąco nikt nie ma aż tylu "rzeczy". A co to będzie? Co zamówiłyśmy? -  TO NIESPODZIANKA.
I znowu jesteśmy spóźnieni na obiad, ale tym razem to nie nasza wina, jesteśmy punktualnie na przystanku - tylko remonty, objazdy skutecznie korkują ulice - ale pani Ula to cierpliwa i wyrozumiała Gospodyni. A dziś obiadowa rewelacja: barszcz ukraiński, a na drugie: pierogi z serem na słodko: od razu przypomniał się nam wierszyk: ślimak, ślimak pokaż rogi dami ci sera na pierogi ...  Uff! Jednak obiad nie był ptasi.
Teraz prawdziwy odpoczynek, małe zadanko ( w tajemnicy: Wiktor ma dzisiaj urodziny i szykujemy dla niego pamiątkową książeczkę) i można korzystać z cudnej pogody na zabawy w  ogrodzie - bo oczywiście tutaj deszczu nie było i nie ma. Lało tylko w Zakopanym.  Tylkjo najpierw podwieczorek - truskaweczki. A na podwórku bieganki, skakanki i swawola! I znów tylko mała propozycja działań kreatywnych na powietrzu: NAMALUJ SWÓJ ŚWIAT NA KAMIENIU -  to kolejna niespodzianka. Niektórzy jutro jeszcze będą kończyć swoje kamienne dzieło. Wcześniej pani Ewa i Magda były na kamiennej misji: a gdzie pani, a po co poszła, a co to misja??? A my: wyczyścimy te kamyki, zaniesiemy do fabryki, i zrobimy smakołyki albo może twarde guziki :))) Śmiechu ogrom, a na kamykach powstały małe cudeńka. Zobaczycie sami. Ale to nie koniec na dziś: PŁONIE OGNISKO - co prawda nie w lesie, tylko w ALTANCE GRILLOWEJ, ALE Z PRAWDZIWYM OGNISKIEM. Najpierw pyszna kiełbaska, oczywiście przypiekany chlebek, a potem  - jak tradycja nakazuje, przy ognisku ogniskowe piosenki się wyśpiewuje. Gardła na szczęście nie zdarte, ale kąciki ze śmiechu poszerzone. A na koniec, gdy  OGNISKA JUŻ DOGASA BLASK ... OSTATNI UŚCISK RĄK ... obetnica, że za rok może znów się spotkamy ...  i DOBRANOCKOWA ISKIERKA.
Księżyc już wysoko (jeszcze tylko okazja żeby sprawdzić, czy "idzie na D czy na C - ciekawe kto wie, co to oznacza?),  więc najwyzsza pora na spanie!!! Tylko jeszcze OSTATNIE KĄPANIE ( bo jutro moczenie w basenie i pakowanie), leków rozdawanie i mocne nocne spanie.
Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Do jutra :)

 

 

----------
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt
alt alt alt alt

 

Komentarze 

 
# RE: Dzień piątyAgnieszka Wróbel 2018-05-24 08:05
Papugi tez miały atrakcję - tylu super przedszkolaków na raz na pewno jeszcze nigdy nie widziały!!! Ciekawe kto był głośniejszy... ;) Czy zagadka księżycowa dotyczy "grubnięcia" i ""chudnięcia" księżyca? Bardzo ciekawe...
Pięknej pogody na te 2 ostatnie dni, buziaki!
 

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników