W drogę… Żegnajcie RODZICE
W drogę … Już na nas czas!
Dokąd poniosą oczy …
W drogę!
A to było tak: Pewnego dnia wystawiono w wiatrołapie listę. Lista zapełniała się z wolna… Az po paru dniach znalazło się na niej 38 nazwisk, bardzo odważnych młodych ludzi, którzy postanowili spędzić parę dni na wędrowaniu, zwiedzaniu, podziwianiu… Wyprawę nazwano ZIELONYM PRZEDSZKOLEM.
I nadszedł czas dzisiejszego poranka. Wszystkich zebrała pewno wcześniejsza niż zwykle pobudka, i Wszyscy BARDZO PUNKTUALNIE zjawili się na wcześniej umówionym miejscu, dokładnie o umówionej wcześniej godzinie. Była nawet nasza Pani Ania – żeby nas WSZYSTKICH POŻEGNAĆ. Przybyli tam także niespodziewanie, sympatyczni młodzi POLICJANCI: wszystko więc sprawdzone, skontrolowane i … WSZYSTKO W JAK NAJLEPSZYM PORZĄDKU: MOŻEMY SPOKOJNIE RUSZAĆ. Ale nie tak od razu: najpierw niespodzianka: mamy dwoje solenizantów: BRAT I SIOSTRA akurat obchodzą swoje urodziny… Więc jest 100 lat i życzenia, a resztę imprezki urządzimy potem. Gładko poszło lokowanie, pasów zapinanie i ruszanie. Jeszcze ostatnie buziaki i machanie na pożegnanie: i już zakręt za zakrętem mija, droga się przed nami rozwija, na ekranie jeden, drugi filmik… mijamy lotnisko i stacja już blisko… Czyli postój konieczny (wiadomo w jakim celu), ale przy okazji mały posiłek, rozprostowanie kości, łapanie słoneczka – dosłownie mała chwileczka. Dalej w drogę: za nami Babia Góra i piękne widoki… A przed nami na horyzoncie: od lewa do prawa białe, ostre jak królewska korona – tatrzańskie szczyty. Niektóre wprawne oczka od razu wypatrzyły szare skały ŚPIĄCEGO RYCERZA GIEWONTEM zwanego… Z prawej strony biegną tory … prowadzą kolej do Poronina. Z lewej strony pierwsze Termy: więc już ostatni etap podróży się zaczyna. Mijamy kościół, małe centrum z lodami (może przyjdziemy je popróbować) park ze znajomym placem zabaw, trochę prosto, skręt na prawo, potem w lewo, znowu w prawo i przez most, i pod górę całkiem ostro, i…. STOP!!! Dalej się już nie pojedzie, bo na „dalej” mamy za duży autokar. Więc trzeba z autokaru wyjść i na drogę wejść, i pod górę się wspiąć by do domu Pani ULI dojść. Ale się udało!!! Nawet czasu dużo nam to nie zajęło. Ale, ale, przecież nie ma bagażu!!! Spokojnie: już Pani ULA z naszym kierowcą Rafałem poradzą sobie z tym całym majdanem. A tymczasem można zapoznać się z ogrodem, boiskiem … i powolutku w spokoju porozkładać wzorowo podpisane walizki na piętra do pokojów wszystkim. Z czasem jednak jakiś niepokój się pojawił … Aaaa, to tylko GŁÓD niektórych dopadł:) Czas na obiad, więc do jadalni na pierwszy posiłek się wszyscy udali: zupa z gwiazdami (to makaronowa niespodzianka z kiszonymi ogórkami) a na drugie mielone z ziemniakami i ogóreczkami w śmietanie – bardzo pyszne danie. No to teraz, już ze spokojnymi brzuszkami, można się zająć zabawkami, butami, ciuszkami, czyli dalszym rozpakowywaniem walizek. Jak już było po wszystkim, korzystając ze słonecznej, ciepłej pogody – można się było wybrać na krótką wyprawę rozpoznawczą, do pobliskiego lasu. Ale najpierw obiecana urodzinowa imprezka!!! Jak już się wszyscy nasłodzili to do wędrowania się przyjaźnie usposobili 🙂 Najpierw przepisowa kolumna ruszyła, a jak się droga jezdna skończyła … można było, patrząc uważnie pod nogi, żeby nie wybrać błotnistej drogi … iść samemu, zgodnie z wędrownymi przepisami: nie wyprzedzaj, nie wchodź do błota, omijaj kupy, uważaj na dziury, nie wchodź w pokrzywy, nie kop kamieni, nie rzucaj patykami, nie dotykaj ogrodzenia … ale za to …. podziwiaj, podziwiaj… bo jest tyle do zobaczenia. Więc fotografie były konieczne z tymi pięknymi widokami – z modelowo ustawionymi pokojami tzn. ich mieszkańcami. A potem trochę było słuchania – takie DZIWNE WĘDROWNE ZADANIE. A dosłuchać też się można było wielu dźwięków: dzwonki krów, rżenie konia, gwizdy, trele i szczebioty, czyli ptaków śpiew, wiatr w uszach i szum drzew. Ale wtedy znów jakiś niepokój się pojawił: Aaa, to znów GŁÓD niektórych dopadł… więc czas na powrót i podziwianie w odwrotną stronę, a zauważyć wtedy można wiele innych rzeczy: dorożki z konikami, stado owiec na górze w oddali, dziwny karmnik na środku drzewa i księżyc pomimo świecącego słońca… Obserwacje astronomiczne tak poczynione nauczyły nas, że księżyca kształt przypominający literę D oznacza dopełnianie, czyli jest obietnicą pełni pod koniec naszego pobytu. Jest więc szansa na super obserwacje po czwartkowym ognisku drugiej w maju pełni NIEBIESKIEGO KSIĘŻYCA. Ale to dopiero będzie…. A teraz trzeba udać się na kolację: kanapeczki: pasztet, szynka, ser, ogórek: w mgnieniu oka zniknęło kilka doróbek. Teraz obiecana bajeczka, ale potem jeszcze krótka robótka: trzeba omówić nie tylko zasady wędrowania, ale także zasady zachowania, nocowania, porannego wstawania i … koleżeńskiego w ciszy trwania. Ale ile przy tym było ziewania …. a to oznacza koniec dnia … więc trzeba teraz o higienę zadbać, właściwe leki zaordynować, książeczki poczytać, kołderką opatulić i w poduszeczki zmęczone główki wtulić.
Dobranoc dobranoc – pchły na noc
karaluchy pod poduchy
a na kocu dwie ropuchy:) CDN jutro:))









