6.00 – słoneczko już wstało i KOGOŚ obudziło
KTOŚ zobaczył duszki co przy drzwiach fruwały
i po chwili wszystkie pokoje, domek cały,
rozmowami i tupotami wypełniło.
Tylko mały problem dzieci miały, bo buciki gdzieś im zwiały
Rozsypały się po schodach – od parteru po poddasze …
Ale to nie było ważne, bo … na stole w każdym pokoiku
duszek coś zostawił … w papierowym koszyku
a prócz tego puste torebeczki z portretem duszkowym
Co z tym zrobić? Pojawił się problem nowy.
Lecz szybko między piętrami powstało porozumienie…
bo ktoś się odważył, otworzył i okazał zdziwienie …
I w mig znaleziono problemu rozwiązanie:
trzeba policzyć, i po równo się podzielić
i do torebek schować – lecz KOMU podziękować???
I tak na słodko Zielone się skończyło:
Duszek Zielonej Nocy pożegnał się z dzieciakami,
obsypując wszystkich wkoło smakołykami:)
Oj głośno było tego poranka!
ale to była super niespodzianka!!!
Nie zmarnował Duszek ostatniej nocki dzieci na Zielonym Przedszkolu! Nawet pani Uli podziękował za cały trud i pracę – pakunkiem cukierkowym ozdobił wejście do kuchni. Ale na śniadanie i tak trzeba było zejść, i coś innego niż cukierki zjeść. Zresztą zapachy przyciągały wszystkich. Tylko przed śniadaniem trzeba zrobić mały porządek w jadalni – przez noc suszyły się tutaj nasze stroje kąpielowe. Ale szybko sobie z tym poradziliśmy. Zaraz po tym ostatnim śniadanku czeka nas najtrudniejsze zadanie – wykładanie, układanie, poszukiwanie, odnajdywanie, segregowanie i dobieranie – czyli PAKOWANIE!!! Mozolna robota: koszulka po koszulce, torba po torbie, pokój za pokojem … Ale przed obiadem sukces: w każdym pokoju stoją pięknie bagaże przygotowane do zniesienia przed dom. Jeszcze tylko jedna rzecz prawie niemożliwa do zrobienia: spakować nasze przedszkolne zabawki: wszystkie szachy, pionki, kostki, karty i kartki.
Ale czas nieubłaganie płynie, więc musimy wejść ten ostatni raz do jadalni. Dziś czeka na nas ulubiona pomidorowa, a na drugie danie ziemniaki z rybką. A po obiedzie już tylko ostatnia wizyta w pokoju: mycie rączek, sprawdzenie szuflad i półek, schowanie ostatnich drobiazgów do plecaków na drogę, czapka na głowę, plecaczek na ramię i czekanie w świetlicy na pożegnanie.
A kiedy przyjechał pomocny bus i bagaże się pakowały do autobusu stojącego poniżej drogi, pożegnaliśmy się panią Ulą i Krysią dziękując za wszystkie śniadania, obiady, podwieczorki, kolacje i niekończące się dokładki, za pieczone ciasto, za nieustanne w tym roku ubrań i pościeli pranie i sprzątanie, za ogniska przygotowanie … DZIĘKUJEMY!
I TO JUŻ JEST KONIEC: wędrujemy do autobusu żegnając widok na cały Poronin, owieczki na łące i ptaki śpiewające …. Pakujemy się do autobusu, pasy zapinamy, no i w końcu …. odjeżdżamy!!!
Droga ucieka pod kołami: najpierw mostek nad rzeką, skąd mamy kamienie, Tatry coraz bardziej zostają w tyle, potem zakopianka, Myślenice, Kraków, autostrada, bramki wyjazdowe – i dzieci już rozpoznają okolicę: to Katowice, a tu Auchan, i nareszcie ukochani Rodzice :)))
Jeszcze tylko pamiątkowa owco-poduszeczka na wspomnieniowe sny do łóżeczka, Książeczka i Dyplom TATRZAŃSKIEGO WŁÓCZYKIJA z przeróżnymi dodatkami, oscypek w dłoń i można się przywitać ze stęsknionymi Rodzicami.
Zamiast zakończenia 🙂
Benjamin Franklin powiedział: Szkoła doświadczenia kosztuje, ale żadna inna nie potrafi lepiej wykształcić człowieka
Nasze Dzieci często są wspaniale przez swoich rodziców wyedukowane w zakresie kompetencji intelektualnych: czytają, liczą, posługują się biegle komputerem, poznają języki obce, interesują się specjalistycznymi dziedzinami – astronomia, anatomia, paleontologia… Jednak prawdziwym kłopotem jest samodzielne ubieranie się, jedzenie, pilnowanie ładu i porządku wokół siebie, poczucie odpowiedzialności za powierzone rzeczy, samoorganizowanie i sprzątanie po zakończonej działalności, przewidywanie konsekwencji swojego zachowania, przyznawanie się do winy, artykułowanie swoich potrzeb, rezygnacja ze swojego planu na rzecz pomysłów innych dzieci, współpraca i współdziałanie z innymi dziećmi, uznawanie i szanowanie praw innych, dostrzeganie i wychodzenie naprzeciw potrzebom innych, godzenie się na kompromisy, poczucie empatii…
Dlatego w tym miejscu chciałybyśmy – organizatorki tego zamieszania zwanego ZIELONYM PRZEDSZKOLEM – podziękować wszystkim Rodzicom przede wszystkim za to, że umożliwili swoim pociechom uczestniczenie w takiej specyficznej formie szkoły doświadczenia…
Dziękujemy, że jesteście wypełnieni zaufaniem do nauczycieli, którym powierzyliście swoje największe skarby na czas wyjazdu. Dziękujemy za zaufanie w naszą mądrość, kompetencje, zaangażowanie, dobrą wolę, ofiarność, oddanie i odpowiedzialność. Dziękujemy za wypełnienie odwagą, aby często po raz pierwszy wypuścić swoje dziecko spod rodzicielskich skrzydeł. To jak powtórne przecięcie pępowiny.
Dziękujemy za wypełnienie absolutną pewnością, że dajecie dzieciom swoje przyzwolenie na taką samodzielność, aby nie obciążać dziecka poczuciem winy np. za to, że nie ma czasu i ochoty na rozmowy telefoniczne, albo że odpowiedzi są krótkie i lakoniczne, że nie ma w nich wyznań kocham cię, tęsknię, chcę wracać …
Dziękujemy także za wszelkie drobiazgi: właściwe opisanie walizek, spakowanie rzeczy wg naszych wskazówek, obdarowanie mądrymi słodyczami, przygotowanie niezbędnej Apteczki – tony ISLI, telefony w odpowiednich momentach, cierpliwość do nieodbieranych połączeń …
Dziękujemy za słowa wdzięczności, cudowne kwiaty i wspaniałe powitanie 🙂
Jako szef tego zamieszania chcę także wyrazić specjalne PODZIĘKOWANIA Nauczycielom, przed którymi udział w takim wyjeździe stawia wielkie wymagania: wielkiego wysiłku intelektualnego, planistycznego, organizatorskiego wynikającego z konieczności bardzo dokładnego zaplanowanie czasu, przewidzenia także planów awaryjnych na wypadek zmian pogody, chorób, innych nieprzewidzianych sytuacji. Trzeba przecież zabrać wszystko, co może się przydać do zabaw, zajęć, organizacji czasu wolnego, organizacji wycieczek, spacerów, projektów w terenie, miłych i spokojnych wieczorów, bezsennych nocy, bardzo wczesnych poranków, i wielu innych niespodziewanych wydarzeń.
Dziękuję za odpowiedzialność i gotowość do stresu wynikającego z tej wysokiej odpowiedzialności, za ogromny wysiłek mentalny i emocjonalny, wielką empatię i wczuwanie się w sytuację dziecka, które przecież może być nie tylko radosne i zadowolone, ale smutne, zagubione, stęsknione, zmęczone, zalęknione, chore …
Dziękuję za ogromny wysiłek fizyczny związany z nieustającą aktywnością, dźwiganiem bagaży, za gotowość do ograniczenia kontaktów z rodziną i bliskimi – ze względu na intensywność i ogrom nieustającej pracy przez 24 godziny na dobę, pracy pełnej niespodzianek i bez gwarancji, że znajdą się momenty do odpoczynku. Dziękuję za gotowość do czerpania radości z tej nieustającej pracy.
P.S.
Prosimy o wyrozumiałość za zagubione rzeczy, a właściwie RZECZY POMYLONE. Mamy nadzieję, że wszystko się odnajdzie i wróci do właścicieli. Dla ułatwienia: wystawiajcie zdjęcia nieswoich rzeczy na naszej GRUPIE
Powodzenia!

















